taki update ;)

Cześć,

Troche czasu znów minęło, trochę łez się przelało, trochę siwych włosów się pojawiło. A przede wszystkim sporo się zmieniło.

Zmiana pracy, zrobienie prawa jazdy (a tyle lat się tego bałam i proszę da się??? da ;)), przeprowadzka, zakup domu, po prostu w jeden rok nowe życie…

A po roku…. kolejne zmiany.

Kiedy już tracisz nadzieje, kiedy już myślisz ‚daj sobie dziewczyno spokój’ i nagle widzisz te dwie kreski a w zasadzie informacja 2-3 pregnant… nie wiesz czy się cieszyć czy płakać…nie wiesz czy los sobie z Ciebie żartuje czy co jest grane… 24/10/2016 zaczęło się….był szok , nie dowierzanie, radość ale i strach…. strach tak wielki ze nie da się opisać…a później tylko ostrożność, ostrożność i jeszcze raz ostrożność….obawa żeby ta banka nie pękła…..

Dzisiaj jest 40 tydzień i 4 dzień… jesteśmy już po terminie, a moje Szczęście nie ma ochoty nam się ukazać ;) kopie ile wlezie i jest mu dobrze.

Nie dziwie się mu, ma ciepło, ma co jeść, kołyszę go, śpiewam mu, masuje co rusz i droczę gdy wypycha stopki ;)

Dzisiaj jest dzień taty, myślałam ze może zrobi niespodziankę swojemu tacie i przyjdzie na ten dziwny świat, ale jakże się mylę hehe …

Czy jestem szczesliwa….. to pytanie chyba nie potrzebuje odpowiedzi :) … po tych wszystkich latach, gdy tak bardzo chcialam i cos nie wychodzilo lub wyszlo zle…. PEWNIE…. Uwielbiam to uczucie…. kocham kazdy jego ruch… i nie moge sie doczekac az go wreszcie zobacze, az go wreszcie przytule i spojrze w jego oczka….ale nie ukrywam razem z ta radoscia, ekscytacja w parze idzie strach …. czy dam rade…. czy dam rade jako mama??….Musze….chce…. zrobie wszystko by moj skarb wyczekany, wymodlony, wymarzony byl szczesliwy…. by byl kochany…. by mial wszystko czegu mu bedzie trzeba….

 

Wiecie nie wiem czemu tu weszlam…. dlaczego pisze ten wpis…. chyba natchnela mnie rozmowa z moja mama, ktora przyleciala by mi pomoc gdy moj maly urwis sie urodzi…

Czy wy tez widzicie jak swiat sie zmienil??? nie chodzi mi o wydarzenia na swiecie te zle czy te dobre…. chodzi mi o dzieci….

Gdy ja bylam mala moi rodzice pracowali na pelne etaty…. wychowywali mnie przy pomocy zlobka, przedszkoli i dziadkow….pozniej gdy bylam juz starsza to wiekszosc czasu spedzalam na podworku, razem z rowiesnikami…. sciagnac mnie do domu graniczylo z cudem…..ale mimo zabaw i spedzania czasu na dworze mialam obowiazki…. musialam sprzatac swoj pokoj, wynosic smieci, podejsc mamie do sklepu bo o czyms zapomniala a gdy czegos nie chcialam zrobic to jak raz na mnie krzyknela za chwile lecialam jak trusia i robilam co mi kazala…. czy moja mama mnie zle wychowywala??? nie, nie sadze…. uwazam ze wlasnie wychowala mnie bardzo dobrze…. nauczyla mnie szacunku do rodzica…. szacunku do osoby starszej….. nauczyla mnie samodzielnosci i odpowiedzialnosci….. nauczyla mnie pozadku i wielu innych cech ktore gdyby nie Ona …. nie wiem jak by sie moje zycie potoczylo, jak dala bym rade w obecnym zyciu….Nie raz sie z Nia klucilam czy nie odzywalam bo wtedy nie podobalo mi sie to jak do mnie mowila a w zasadzie to to ze mi cos kazala,,,, nie zapomne tekstu ‚wspomnisz moje slowa’ bo rzeczywiscie wielokrotnie wspominalam te slowa i przyznawalam jej racje po tygodniach a czasem nawet po latach…. baaaa nawet teraz jej mowie ze miala racje….a;e wtedy wydawalo sie to tak nie realne…..

do czego zmierzam….

Dzieci teraz jakby zagubione…. nie potrafia sie bawic, a jedyna rozrywka jaka maja to komputer, tablet, smartfon i gry komputerowe….

rodzice zaganiani, a przeciez nasi rodzice wcale latwiej nie mieli… tez pracowali i dbali o dom, ale mimo wszystko taki dzieciak jak ja wiedzial ze ich ma…. nie przypominam sobie by moja mama spedzala ze mna super duzo czasu, czy tata ten czas az tak ze mna spedzal tym bardziej ze nie raz byl wzywany do pracy po raz kolejny wiec go wiecej w domu nie bylo niz byl….mama wracala do domu i tez byla w pracy,bo od razu brala sie za gotowanie, sprzatanie, zmywanie, pranie czy co tam miala jeszcze do zrobienia…. siadala na fotel gdzies tak na dziennik tv i wtedy ewentualnie moglam znia zamienic pare slow….w miedzy czasie jedyne co slyszalam to pytanie o lekcje i czy sa zrobione… nie raz sprawdzala a ja nie myslalam nigdy by jej sklamac ze np. nie mam nic zadane….

Siedze dzisiaj i sobie zadaje to cholerne pytanie….. co takiego sie zmienilo???? dlaczego dzieci dzis a dzieci kiedys sa az tak rozne???

Moze zrozumiem kiedy moj syn wreszcie bedzie z nami i sama zmierze sie z wychowywaniem …. mam jednak nadzieje ze uda mi sie nauczyc go tego wszystkiego co moi rodzice wpoili mi…. a przede wszystkim … ze naucze go milosci….milosci do drugiego czlowieka i do samego siebie…..

 

koniec moich wypocin ;) moj maz jest w totalnym szoku ze ja cos tu pisze…. hehe on nawet nie wie o istnieniu tego bloga…. mniej wie mniej zapomni nie? ;)

Sciskam Was wszystkich bardzo mocno…. kogo??? nie wiem…. tych co przypadkiem tu weszli i tych co mnie kiedys znali… a i tych ktorzy sami nie wiedza co tu robia ;)

 

Lupus, Regis wielka buzka chlopaki…. nadal o Was pamietam ;)

xxxxxx

do zas ;)



co u Was??

Jakos nie wiem czemu nie umiem zamknac , skasowac tego bloga… mimo iz nie dziala jak na bloga przystalo, w sesie nie pisze notek codziennie czy chocby raz w tygodniu… nawet nie raz w miesiacu :D… cos mnie powstrzymuje… moze kiedys przyjdzie taki czas by pozamykac wszystko za soba i otworzyc cos zupelnie nowego ;] albo po prostu zapomniec…
tak czy owak przegladalam sobie moje stare notki i po ip…( bo moi kochani znajomkowie sieciowi :D nie napisali chocby jednej literki ktora moglaby mnie naprowadzic na to kto komentuje ) domyslam sie ze jeszcze o Mnie do konca nie zapomnieli moi wspaniali koledzy ;]… chce zebyscie wiedzieli ze ja tez o Was pamietam…. mimo iz nasza znajomosc byla zwykle tylko internetowa… gdzies, jakos, poprzez rady, krytyke, bycie po prostu pomogliscie mi stac sie ta osoba ktora jestem teraz….osoba ktora pomimo tylu lat wciaz o Was pamieta ;]… Dzieki kochani ;]… mam nadzieje ze poukladaliscie sobie zycie… ze spelnily sie Wam marzenia (chociaz czesc) i ze marzycie na nowo ;]… mam nadzieje ze osiagneliscie to czego pragneliscie i ze jestescie po prostu szczesliwi…
Regis, Lupus, was dwoch szczegolnie Pozdrawiam Najserdeczniej jak sie da ;]
Was dwoch szczegolnie bede wspominac jak dlugo ma pamiec bedzie funkcjonowac ;] bo wiecie ja stara jestem juz ;p
Wy dwaj mozecie mi wierzyc lub nie mieliscie najwiekszy wplyw na mnie…DZIEKI  chlopaki ;] :***

sciskam mocno
pa
Anka8/senna

P.S. Pozdrawiam wszystkich bez wyjatkow ktorzy tu kiedykolwiek zagladali, i tych ktorzy nawet nie wiedza o istnieniu tego miejsca ;]
buzka kochani xxxxx



rozmyslanie

Paulo CoelhoNa brzegu rzeki Piedry usiadłam i płakałam

Miłość jest jak tama. Jeśli pozwolisz, aby przez szczelinę sączyła się strużka wody,
to w końcu rozsadza ona mury i nadchodzi taka chwila, w której nie
zdołasz opanować żywiołu. A kiedy mury runą, miłość zawładnie wszystkim.
I nie ma wtedy sensu zastanawiać się, co jest możliwe, a co nie, i czy
zdołamy zatrzymać przy sobie ukochaną osobę. Kochać – to utracić
panowanie nad sobą.

Jonathan CarrollBiałe Jabłka („Mój Iiif!”)

[...] prawdziwa miłość jest zawsze chaotyczna. Gubisz się, tracisz
trzeźwy osąd. Nie umiesz się bronić. Im większa miłość, tym większy
chaos.

Kochać człowieka to pragnąć razem z nim się zestarzeć.

Éric-Emmanuel SchmittMałe zbrodnie małżeńskie

Co to znaczy kochać mężczyznę? To znaczy kochać go na przekór sobie,
na przekór niemu, na przekór całemu światu. To znaczy kochać go w
sposób, na który nikt nie ma wpływu.



po roku ;]

hehehe az mi sie smiac chce ;] minal rok od ostatniej notki. Jaki jest sens posiadania bloga w takim razie??? masakra ;] ze jeszcze nikt mnie nie skasowal… ok do tematu…
Tak w ogole przypomnialam sobie o blogu gdyz wlasnie skonczylismy ogladac film z Uma Thorman (czy jak tam sie jej nazwisko pisze), tak ta z Kill Billa pt Motherhood… niesamowity film troszke jakby nudnawy ale finisz swietny ;]… do czego zmierzam Ona (Uma- bohaterka) wlasnie prowadzila bloga i tak jakos mnie naszlo  znow ;] hehehe. Co prawda owa bohaterka mimo wielu zajec i obowiazkow (miala olbrzymia liste rzeczy do zrobienia) zawsze w zasadzie znajdowala chwileczke by cos tam skrobnac na blogu. Ja jakos nie za bardzo mam, moze nie tyle czas, co nie mam checi ;/. Kiepska ze mnie pisarka. Z kolei Ona byla nie zla ;]
No ok przejdzmy do tematu ;].
Nadal nie ma nas 3 nadal jest duecik ;] choc juz troszke inaczej ;]. Moj kochany skarb stwierdzil ostatnio ze juz czas pomyslec o dzidzi, i ze On tez chce zostac ojcem takl mocno jak ja mama. Wszystko byloby ok gdyby nie fakt ze mnie to przestraszylo. NIe od razu ale po jakims czasie kiedy to okres zaczal mi sie spozniac, i tak caly miesiac az do zrobienia testu, ktory to zakonczyl moje obawy. Niestety dzidzi nie bedzie ;/. Z jednej strony przykro mi a z drugiej jak poisalam spadl ze mnie ciezar. Bo jednak mimo iz chce miec dziecko boje sie ze nie dam rady. Boje sie wielu rzeczy. Ostatnio strasznie jestem strachliwa, nie wiem co jest tego powodem ale coz…..
tak czy siak chcialam tylko napisac ze czas na dziecko gdy tylko ja sie przelamie z moim strachem ;]

p.s. jak dobrze ze nikt tego nie czyta ufff ;]



heh

Zostalam ciocia ;]
Taaa mam slicznego bratanka… Ma na imie Kuba najsliczniejsze dziecko jakiem kiedykolwiek widzialam (choc na razie tylko na zdjeciach) wraz z urodzeniem sie Kuby cos we mnie heh wlasnie nie wiem co sie stalo…
Mam juz prawie 27 lat, wiekszosc moich znajomych juz zaobraczkowana i dzieciata a ja? … Heh ja jestem szczesliwa i to bardzo nie powiem ale czegos mi brak… Moze to to ze jestm tak daleko od moich bliskich, a moze to to ze wlasnie juz prawie 30 na karku i nic  tak na prawde w moim zyciun sie nie zmienia … Poza miejscem zamieszkania i miejscem pracy … no i wciaz sie uzalam … no coz, gdy nie ma sie komu wygadac, bo wszyscy sa albo daleko albo maja juz swoje zycie i swoje powazniejsze problemy, uznalam ze moge zrobic to tu… I tak nikt tu nie zaglada i nikogo nie winie sama sporadycznie to robie… ale tak wlasnie sie konczy radosc bycia ‚dzieckiem’ tak wlasnie heh gdy zakladalam tego bloga (jejku jak dawno to bylo), bylam pod skrzydlami rodzicow, nie myslalam chyba tak powaznie o zyciu jako dorosla osoba, jako osoba odpowiedzialna sama za siebie i osoby mi bliskie. A teraz pisze juz jako osoba pracujaca, sama sie utrzymujaca, bedaca z dala od plaszcza mamy i osoba ktora ma dla kogo zyc i o kogo sie troszczyc… to co jest nie tak? a no to ze juz chyba czas na kolejny krok, na malzenstwo i dziecko ale coz…
 Ja juz do tego doroslam, ale Ty chyba nie … To co mam czekac, tak??? ale jak dlugo? wiesz ze mam problem by mowic co mnie dreczy, ze zawsze mialam z tym problem… Nigdy mi to nie przeszlo , sam wiesz… ostatni raz gdy rozmawialismy o tym, gdy zebralam sie na odwage, powiedziales ze obiecujesz ze zabirzemy sie za to jak tylko bedziemy w  ‚domu’… coz od tamtej nocy ani slowem nie wspomniales, ze myslisz o tym, ze tego chcesz, nawet gdy przelamalam sie i zaczelam rozmowe o dziecku…. nic …. to boli…. cholernie boli…. I dlaczego to ja mam o to zabiegac …. jak sie poznalismy to ty chciales byc ze mna bez wzgledu nawet na odleglosc, chciales sprobowac…. po 5 latach cos sie zmeinilo???? zycie z dala od rodzicow jest az tak dla ciebie ciezkie ze boisz sie isc na przod? Wiem ze wiele sie wydazylo i wiele razy okazywalo sie ze dobrze ze jest nas tylko dwoje… ale  kurcze  Misiu kolej na nas no….i nie dlatego ze wszyscy sie tego domagaja ze czekaja na wiesci kiedy jak i gdzie…. tylko dlatego ze my tego chcemy ze pora by dorosnac…..

A teraz musze mu to powiedziec …… jak? i czy tym razem to cos zmieni?

Ja juz nawet myslalam ze to nie ma sensu ze jednak nie jestesmy sobie pisani ….. co gorsza ja juz myslalam zeby to skonczyc…. Ale nie zronbie tego za bardzo kocham i za bardzo mi zalezy…. i kurcze bede walczyc jeszcze nie wiem jak ale bede walczyc o to by  byc nadal najszczesliwsza dziewczyna jaka mozna sobie wyobrazic….. bede  …..bo jestem i bylam…. heh cos mi to przypomina…. przyjazn jest byla i bedzie tak samo jak milosc

xxxxx
ocieram lzy i koncze  poraz wziasc sie do pracy…



Wesolych Swiat

Jest taki dzień, bardzo ciepły, choć grudniowy
Dzień, zwykły dzień, w którym gasną wszystkie spory

Jest taki dzień, w którym radość wita wszystkich
Dzień, który już każdy z nas zna od kołyski

Ref.:
Niebo ziemi, niebu ziemia
Wszyscy wszystkim ślą życzenia
Drzewa ptakom, ptaki drzewom
Tchnienie wiatru płatkom śniegu

Jest taki dzień, tylko jeden raz do roku
Dzień, zwykły dzień, który liczy się od zmroku
Jest taki dzień, gdy jesteśmy wszyscy razem
Dzień, piękny dzień, dziś nam rok go składa w darze

Ref.:
Niebo ziemi, niebu ziemia
Wszyscy wszystkim ślą życzenia.
A gdy wszyscy usną wreszcie
Noc igliwia zapach niesie

swieta.gif





Czesc to znow ja ;]

statnio sporadycznie tu zagladam i widze ze mam braki ;] ale tez milo mi sie zrobilo ze moja friendka Effcia sie odezwala. Fakt ten sklonil mnie by napisac ta notke.
Heh czasami a nawet bardzo czesto tesknie za starymi chatowymi czasami chcialabym moc raz na jakis czas bo na pewno nie tak czesto jak ‚wtedy’ wejsc na chat.pl i poklikac ze starymi znajomkami. Moze uznacie to za glupote ale coz tak czuje… heh tyle wspomnien tyle uczuc . tak tak uczuc w koncu zrzylo sie przez ten czas z tymi wszystkimi ludzmi ;]
Tak czy siak Ewciu jesli to bedziesz czytac sloneczko to prosze napisz mi mailika co u Ciebie jak moge sie z Topba skontaktowac i w ogole …. moj mail sie nie zmienil nadal na wp…. i nadal ankbor ;]
U mnie coz stara bida ;] z ta mala zmiana ze teraz siedze sobie w Anglii wraz z moim narzeczonym tak mam narzeczonego ;] hehe moj Piotrus to najkochansza istota na swiecie. Gdy go poznalam slonko wreszcie zaswiecilo nad moja glowa i nadal swieci ;] Kocham i jestem Kochana a to chyba najwazniejsze co mozna miec MILOSC ;]
Wzielo mnie tak jakos na ckliwosci bo dzis swieto zmarlych groby mam w polsce tu nie ;/ nawet nie mam gdzie zapali swieczke tak wiec zrobie to tu….
swieczka.jpg



Hanna Banaszak ”Nie, nie mozesz teraz odejsc”

Nie, nie możesz teraz odejść
Bierzesz mi ostatnią wodę
Żar pustyni pali mnie
Bezlitosna płowa pustka
Mam spękane suche usta
Pocałunek mój to krew

Nie, nie możesz teraz odejść
Kiedy cała jestem głodem
Twoich oczu, dłoni twych
Mów, powiedz, że zostaniesz jeszcze
Nim odbierzesz mi powietrze
Zanim wejdę w wielkie nic

Nie, nie możesz teraz odejść
Jestem rozpalonym lodem
Zrobię wszystko, tylko bądź
Bądź, zostań jeszcze chwilę, moment
Płonę, płonę, płonę, płonę…
Zimnym ogniem czarnych słońc

Nie, nie możesz teraz odejść
Popatrz listki takie młode
Nim jesieni rdza i śmierć
Bądź – proszę cię na rozstań moście
Nie zabijaj tej miłości
Daj spokojnie umrzeć jej

Bądź – proszę cię na rozstań moście
Nie zabijaj tej miłości
Daj spokojnie umrzeć jej

Nie, nie możesz teraz odejść
Jestem rozpalonym lodem
Zrobię wszystko, tylko bądź
Bądź, zostań jeszcze chwilę, moment
Płonę, płonę, płonę, płonę…
Zimnym ogniem czarnych słońc

Nie, nie możesz teraz odejść
Popatrz listki takie młode
Nim jesieni rdza i śmierć
Bądź – proszę cię na rozstań moście
Nie zabijaj tej miłości
Daj spokojnie umrzeć jej

Bądź – proszę cię na rozstań moście
Nie zabijaj tej miłości
Daj spokojnie umrzeć jej



Happy X-mass Everyone!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

Jak obyczaj każe stary, według Ojców naszych wiary, Pragnę złożyć Wam życzenia w Dniu Bożego Narodzenia. Niech ta Gwiazdka Betlejemska, Która świeci nam o zmroku, Zaprowadzi Was do szczęścia I radości w Nowym Roku.

Tak wiec moi mili po prostu WESOŁYCH ŚWIĄT nie przejedzcie sie aby za bardzo :o)) wielki Świąteczny buziak dla was :)



Slough Old Windsor

Witam ponownie tym razem w sierpniu;] niby tak nie dawno byl maj a jakze mi ten czas szubciutko zlecial ehhh….
Ostatnio gdy pisalam cieszylam sie ze mam wreszcie wymazonego przyjaciela po latach doczekalam sie mojej niuni a tu…. ja jestem w Anglii a Ona w Polsce ;/
Tak od 30 czerwca ja i moj Pikus jestesmy w Anglii dostalismy propozycje pracy i nie moglismy jej odrzucic… Niestety zawsze jest cos za cos, w tym wypadku musielismy dokonac okropnego wyboru jechac i sprobowac zaczac zyc godnie jak ludzie albo zostac miec kochanego psa przy sobie i nadal wiazac ledwo koniec z koncem…. wybralismy ta pierwsza opce wyjechalismy… pewnie zapytacie tak a co z Dejzi chyba nie oddaliscie jej tam skad ja wzieliscie …. pd razu krzycze NIE!!! za zadne skarby nie zrobilibysmy tego nie po to ja bralismy by ja tam oddac… jakbysmy jej nie mieli gdzie zostawic to na pewno nie wyjechalibysmy … Dejzulek jest u moich rodzicow ma swietna opieke i bardzo duzo cieplych uczuc… moja mama tak jak cale moje zycie nie chciala mnie uszczesliwic psiakiem tak teraz traktuje moja Dejzi jak swoja wlasnosc nawet czasem zartuje ze mi jej juz nie odda a my chcemy z czasem przywiezc ja tu do Anglii w koncu to nasza niunia nasze „dziecko”.
Wiecie strasznie mi jej brakuje heh jest mi bardzo ciezko ale wiem ze musze wytrzymac gfdy dzwonie do domu czesto do niej mowie wtedy tak pieknie szczeka ale i rozpaczliwie wyje biedulka moja :( czesto gardze soba za to ze ja zostawilam ale zaraz probuje sie usprawiedliwic ze przeciez nie oddalam ja w ze=le rece moja mama o nia dba i nie pozwoli by cos jej sie stalo zlego… poza moja mama Dejzi ma jeszce mojego tate i brata a na dodatek cale osiedle a wlasciwie przede wszystkim dzieci jak widza moja „dziewczynke” biegaja za mama i ciesza sie ze moga z Dejzi chwilke sie pobawic ona tez to lubi….
I tak to nie zmienia faktu ze czuje sie okropnie ze ona jest tam a my tu ….. heh trzymajcie sie koncze bo juz nie mam sily jest mi ZLE!!!! pa




  • RSS