Archiwum miesięczne:Listopad, 2003

…heh…

Musialam to napisac bo cos mnei irytuje…. irytuje mnie jedna osoba …. a moze nawet i dwie ehh nie wazne … bardzo mi sie nei podoba gdy ktos kto mnei nie zna, probuje mnie zmienic lub po prostu stawia jakakolwiek ocene na moj temat….Sorki ale to jest wkurzajace… jesli cos sie komus nie podoba to po prostu niech nie czyta czy nie zwraca na to uwagi (to do osob ktore mnei nei znaja) ja na prawde mam gdzies opinie takich osob ktore oceniaja powierzchownie bez chocby odrobiny inicjatywy do poznania osoby o ktorej pisza…
MNIE tak na prawde ta prawdziwa Anke znaja nieliczni juz raz te osoby wypisalam tu na blogu…
ok koniec bo i tak czuje ze zaraz ktos napisze cos w rodzaju ze np nie potrafie przyjmowac krytyki jesli tak ktos z was pomyslal tzn.ze mnie nei zrozumial a co za tym idzie ze mnie nei zna wiec niech sobie daruje ….
Pozderka dla wszystkich….ktorzy MYSLA!!!(czasem)



….poezja…….

Adam Asnyk
Ta łza

Ta łza, co z oczu twoich spływa,
Jak ogień pali moją duszę,
I wciąż mnie dręczy myśl straszliwa,
Że cię w nieszczęściu rzucić muszę.

Że cię zostawię tak znękaną,
I nic z win przeszłych nie odrobię –
Ta myśl jest wieczną serca raną,
I ścigać będzie jeszcze w grobie.

Myślałem, że nim rzucę ziemię,
Tych nieszczęść szala się przeważy,
Że z ramion ciężkie spadnie brzemię,
I ujrzę radość na twej twarzy.

Lecz, gdy los na to nie dozwoli,
Po cierniach w górę wciąż się wspinaj,
A choć winienem twej niedoli,
Miłości mojej nie przeklinaj!



……………bez tematu……………..

….no i wpadlam jak sliwka w kompot….. tak ja … ta co ostatnio pisala ze zamknela serce na uczucia…. heh … ale co ja poradze ze on na mnie tak dziala no ….. przyznaje sie nie wiem czy dobrze ze to pisze…..ale uwazam ze musze …..zakochalam sie w moim sloneczku …. ;]]….. ale sie boje ….. boje sie dalszego ciagu….. jest cudnie i bedzie jeszcze cudneij czuje to… ale czy ja potrafie? …. jeju mam tyle pytan….ale najwazniejsze ze zdolalam wyczuc ze kocham ;]….. ok to tyle tej notki…..



….troche poezji…..

Krzysztof Kamil Baczyński
Ciemna miłość
Leżymy w łożu mrocznym jak na dnie strumienia
wyschłego. Włosy długie, poplątane wioną,
rozdzielają się, łączą jak smugi cierpienia
i niosą się jak ścieżki ku dalekim strunom.
Tu u nas zła tarnina rośnie tak po brzegu
biała czasem, a czasem jest jak rozpacz dłoni,
i armie ciężko dzwonią jak wykute w śniegu,
w księżycach jasnych sunąc. Krzyk, parskanie koni
i czołgów ryk podziemny – jakby wydzierały
dusz trzepot nieostrożnie pobratany z ciałem.

Więc nasze ciała długie, splecione jak palce
w nocnym konaniu cierpną i wiatr nam na twarze
niesie płatki tarniny odstrzelone w walce,
i leżą tak jak piętna pośmiertne, na miłość
strącone, aby wspomnieć, że się nic nie śniło,
bo oczy były otwarte i we śnie.
I źródła są w powietrzu, i czujemy je
to są pociski krwi, co jeszcze trysną.
I łkania są w powietrzu metalowy jęk,
który się w ogniu spełnia ulewą ziarnistą.
I boleść, którą kiedyś nazwiemy ojczyzną,
co teraz jest jak dziecko, które nam we śnie
umiera. Jeszcze oddech jego z ziemi drży,
bo to był mej miłości pierworodny syn.

A potem długa noc. I zrywam się w ciemności
bez zbroi, nagi, taki, jakem z ziemi wstał,
rozpleść łodygi naszych nie spełnionych ciał
i być żołnierzem nocnym wiary bez litości.
I nim odejdę jeszcze, nim się broń rozpali,
widzę, jak się ten obłok twego ciała żali.

Bo ciemne miłowanie jest na dnie człowieczem,
które pragnących traci i czystość rozdziera,
a które się do dłoni bierze razem z mieczem,
lecz się w nim cierpi długo, chociaż nie umiera.
l znów widzimy miasta płonące l dymy,
co się powoli wznoszą pnąc na stopnie niebios,
i szubieniczne drzewa skrzypią, i z daleka
bicz strzela i rozcina z ziemią wraz – człowieka.

A nad tym krzewy kwitną. Z pąków zielonkawe
chmury płyną. Dojrzałość lepko się przelewa.
Widnokręgiem o świtach ciągną kluczem drzewa.
I ludzie ci żałosni, w nie obeschłych gruzach,
pod namiotami cyrków, w świergocie karuzel,
unoszą się jak łachman, wśród dymu śpiew niosą
weseli. Jak wyzwanie sczerniałym niebiosom.

Długie, suche koryto – jest to dno strumienia,
gdzie leżymy jak kamień pod kurzawą gwiazd.
Tyle jeszcze milczenia strasznego jest w ziemi,
że chyba go wystarczy na niejedną śmierć!
Módlmy się, módlmy słowami ciemnemi!
Siejmy, o, siejmy, chociaż ziarnem serc!



Pytanie o milosc….

Wczoraj po dlugiej przerwie rozmawialam z pewna osoba… Zadala mi pytanie o moje sprawy sercowe… Moja odpowiedz: Zamknelam serce na wszelka milosc, a pozniej stwierdzenie ze chyba juz nie chce kochac… Tak do takiego wniosku coraz czesciej dochodze… Nie mowie ze nigdy nie zakocham sie bo nie wyobrazam sobie zycia bez milosci…. Ja sie boje teraz zaangazowac boje sie oddac komus swoje serce… Bo gdy kogos pokocham to tak na maxa wszystko cala siebie poswiece dla tej milosci… Zawiodlam sie juz nie raz moje serce nie raz bylo zdeptane i podarte na strzepy… Wiec jestem ostrozna moze za bardzo ostrozna ale coz… Ale wiecie co jest najgorsze to przekonywanie sama siebie zeby sie nie zakochac…. Bo sa osoby ktore bardziej od innych sa w moim sercu osoby ktore sa warte pokochania ale co ja zrobie ze sie boje :( ehhhh….. ide do psychoanalityka sama sobie z tym wszystkim chyba nei dam rady ;]] hehe jest jakis chetny na etacie wsrod was? nie? nie ma? szkoda ;/ ok koniec notki poswieconej milosci….
A teraz cos co kieruje moim zyciem jedno z wielu zdan ktore gdzies gleboko we mnie siedza … kwestie interpretacji zostawiam wam ….
„Zyj tak by nie zabierac zycia innym…”(doslownie i w przenosni)



cos powinnam napisac nie?

Tak, co by tu napisac …. zaczne od mojej nowej ksywki mianowicie od pewnego czasu posluguje sie ksywka deprecha… Niektorym sie nie podoba niektorzy nie reaguja a jeszcze inni sie smieja ;]szczerze nie interesuje mnei za bardzo to czy komus odpopwiada ona czy nie… Ma swoje korzenie i tak zostanie…
Siedze sobie dzisiaj na necie i nie wiem co mam tu napisac kurcze weny brak ;/ mam ochote napisac piosenke … Nawet juz zaczelam … ale ze jestem beztalencie i nie znam sie na nutach nie moge jej zapisac ;/ jedyne co moge zrobic to moge ja nagrac i tak chyba zrobie ;/ Bardzo prosze o nie zglaszanie checi uslyszenia tego co zrobie bo prosby z gory odrzucam nikt tego nie uslyszy poza mna ;]]]]
Z moim zdrowiem cos nie za bardzo nadal ale ogolnei jest ok…tylko czasem zakreci mi sie w glowie no i nie zmienne cisnienie 80/60 lub 80/50 nie pomagaja mi krople ;/ nie pomaga kawa ;/ ktos mi powiedzial ze fajki podwyzszaja cisneinei ale i one mi nie pomagaja ;/ nie wiem co mam z nim zrobic … czuje sie dobrze wiec cisnienei nie wplywa na zly stan samopoczucia ;/ kurde why ja zawsze tu pisze jakies smuty ;/ i why znow pisze o moim zdrowiu;/ po jakiego wam to mowie… nie am pojecia moze tak mi lzej nei wiem… chcialam cos napisac i napisalam a teraz ide zrobic sobie kolejna juz kawe ;] buziaki misiaki




  • RSS