…klutni ciag dalszy….

Wczoraj byl kolejny dzien zpiecia z mama zakonczony krzykiem moja nowa ksywka (od wczoraj jestem wedlug mojej kochanej mamy Tumanem tez wam sie podoba nei ? ;/)heh wypowiedziana a w zasadzie wykrzyczana ….
Polecialo troche lez zabolalo strasznei do teraz boli… boli nie samo slowo bo straszne to ono nie jest ale sposob w jaki zostalo wypowiedziane a takrze ton z jakim do mnei krzyczala i co wazniejsze powod (ktorego nie bylo). Nie wiem jak mam z mama juz rozmawiac dlatego wybralam najbezpieczniejsza metode komunikacji czyli gestykulacje i ogolnie mowiac mamy z mama ciche dni ;/ mi to pasi bo bynajmniej mnie zlewa i nie musze na nia patrzec…. mam jej chyba jak na razie dosc… musze psychicznie od niej odpoczac… moj tato stwierdzil ze z nami tak juz bedzie zawsze bo mamy identyczne charaktery i temperamenty i dlatego jak rozmawuiamy choiazby to leca iskry a jak juz sie klucimy to wtedy ziejemy ogniem ;/ heh ale serio nie lubie sie z nia klucic…czuje sie potem winna … nawet tak jak teraz nie zrobilam nic zlego a oberwalam…. a mimo to czuje sie jakbym dziwgala olbrzymi ciezar jakbym zrobila jej krzywde :(….
A wiecie co mnie jezcze dobija? heh zawsze to ja jestem winna(nawet gdy nie jestem) i zawsze to ja musze wyciagnac pierwsza reke i przeprosic … tak dla proformy heh bo jestem mlodsza a starszemu nei wypada…. ale coz ja myslalam ze jesli ktos jest starszy to madrzejszy … a jak to sie potocznie mowi szczegolnie dzieciom jak kluca sie o zabawke ..”…badz madrzejszy daj mu ta zabawke ty pobawisz sie nia pozniej…” heh wiec wniosek z tego ze to jednak wbrew pozorom osoba ktora wyciaga pierwsza reke jest madrzejsza??? czy mi sie zdaje??? heh nie wazne i tak kocham moja mama taka jaka jest … ale tym razem nie odezwe sie pierwsza ….KONIEC